Authors: Valery Korchevsky. Download a PDF of the paper titled Marcinkiewicz-Zygmund Strong Law of Large Numbers for Pairwise i.i.d. Random Variables, by Valery Korchevsky. Download PDF. Abstract: It is shown that the Marcinkiewicz-Zygmund strong law of large numbers holds for pairwise independent identically distributed random variables.
1,209 Followers, 264 Following, 149 Posts - See Instagram photos and videos from Marcinkiewicz (@marcinkiewiczmouthpieces)
Kazimierz Marcinkiewicz (64 l.) może odetchnąć z ulgą? Były premier nie musi na razie wykonywać prac społecznych, na które skazał go warszawski sąd w sprawie dotyczącej uchylania się
W ubiegłym tygodniu ruszył proces rozwodowy Kazimierza i Isabel Marcinkiewicz. Małżonkowie, wspierani przez najlepszych warszawskich prawników, szykują się do prawdziwej wojny o alimenty.
Then γ j plays the role of γ 0 for the j th dual of this correspondence of dices. We now state the main result of this paper. It is a multilinear version of the Marcinkiewicz terpolation theorem with initial restricted weak-type conditions and multiplicative bounds for e intermediate spaces. heorem 1.1.
W ostatnim czasie, w mediach aż huczy od plotek na temat rozwodu Kazimierza Marcinkiewicza i Isabel. Znajomi byłego premiera twierdzą ponoć, że nie będzie to łatwe rozstanie, ponieważ Isabel zamierza walczyć o pieniądze.
BwgtbQY. fot. Viva! nr 22/2009 Polski konsulat. Barcelona, 21 sierpnia. Słoneczny dzień. Na termometrach 26 stopni. Od godziny mrozi się w wiaderku francuski szampan. Równo o biegnąc po schodach na szóste piętro, zjawiają się Państwo Młodzi i ich świadkowie. Gości jest pięcioro, nie licząc Nowożeńców. Tak sobie życzyła Młoda Para. Żadnych paparazzich. Zdjęć robionych przez okno albo z drzewa rosnącego tuż obok. Żadnych dziennikarzy. Anonimowość. Konsul z widoczną radością, jak wspólnik sekretu, wita Młodych i resztę towarzystwa. Wypowiada formułę ślubną, wkładając w to wiele uczucia. Pada mocne „tak” przysięgi. Nowożeńcy uśmiechają się do siebie, patrząc sobie głęboko w oczy. Pierwszy małżeński pocałunek. „Gorzko, gorzko”. „Żebyście byli szczęśliwi!”. Specjalnie przygotowana piosenka, ich ulubiona, toasty. Zobacz zdjęcia z podróży poślubnej Izabeli i Kazimierza! >> Świadkowie – ze strony Pana Młodego Piotr, właściciel niedużej londyńskiej restauracji, i Dorota, przyjaciółka Panny Młodej – składają im życzenia. Za nimi ich partnerzy – dziewczyna Piotra i mąż Doroty. I Krzysztof, wieloletni przyjaciel Kazimierza, który przyjechał specjalnie z Warszawy (dziś mnie prosi: „Bez nazwiska”). Po 25 minutach już po wszystkim. Poza garstką znajomych nikt jeszcze nie wie, że Kazimierz Marcinkiewicz i Izabela Olchowicz właśnie przysięgli sobie miłość i wierność aż po grób. Ale wieść rozchodzi się lotem błyskawicy. Gdy napiszą o tym gazety w Polsce, żadne z nich nie skomentuje tych informacji. Isabel w swoim blogu z datą 21 sierpnia pisze tylko, że trudno o prawdziwych przyjaciół, trzeba więc o nich dbać. Kiedy w TVN24 Bogdan Rymanowski pyta byłego premiera o ślub, ten zmienia temat: „Nasi piłkarze grają beznadziejnie”. Mnie powie: „Nie mogę wszędzie opowiadać o osobistych zdarzeniach. Za taką otwartość już dostałem po głowie”. Oboje wiedzą, że tabloidy ścigają ich nieustannie, przypomina to zabawę w kotka i myszkę. Bywa ekscytujące, ale i upokarza. Wpisami internautów przestali przejmować się dawno. Spotykamy się w wykwintnej restauracji Różana w Warszawie. Zamawiamy lekkie dania i słynny tort bezowy, którym Iza dzieli się z mężem. Trzymają się za ręce. Promienieją. Szepcą sobie coś na ucho. Jak dzieci, którym udało się wyciąć dorosłym niezły od Prady Oglądam zdjęcia ze ślubnej ceremonii – Iza w pięknej, rozszerzanej kreacji écru od Prady, Kazimierz w czarnym garniturze od Armaniego. On wybrał dla niej suknię, ona dla niego garnitur. Sprawiło im to niesamowitą przyjemność – zerwali z przesądem, według którego narzeczony nie powinien oglądać przyszłej żony w jej ślubnej kreacji. Uwielbiają łamać tabu. Zgodnie z tradycją Panna Młoda miała tylko na udzie niebieską podwiązkę, pożyczoną od przyjaciółki. I miesiąc ślubu musiał mieć w nazwie „r”.Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >> O sukni napisze w blogu dopiero 25 sierpnia, dla niepoznaki: „Nie wytrzymam, napisać muszę. Do wyboru, do koloru: krótkie, długie, czasem i za krótkie, są wąskie, szerokie, czasem za szerokie (…) więc tym lepiej, gdy pewnego pięknego dnia w pierwszym odwiedzonym sklepie z pomocą mojej połówki i przyjaciółki odnajduję »my pretty baby«. To cudowne wydarzenie, które, póki go nie przeżyjesz, nie będziesz wiedziała, jak pięknym może być i że może tak cieszyć. To już prawie jak… wówczas kobieta czuje się prawdziwą kobietą, małą gwiazdeczką, kwitnącym kwiatem, księżniczką, a może nawet jak dziecko w sklepie z zabawkami…”. Ale ślub to bardzo poważna sprawa. Zakupu ślubnej sukni na ogół dokonuje się raz w życiu. Na zdjęciach wyglądają jak gwiazdorzy filmowi. W tle błękitne niebo Barcelony. Cały świat przestał istnieć. Jest tylko ich dwoje. Radość zatrzymana w kadrze, „Mała Księżniczka”, która odnalazła swojego księcia. Isabel w dzieciństwie uwielbiała bajki. Była nieśmiała, zamknięta w sobie. Jak każda dziewczynka, marzyła o tym jedynym, który ją porwie i zawiezie w ten bajkowy świat. I właśnie tak się stało. Tyle że to raczej ona go tam zabiera. „Od pierwszej podróży do Andaluzji, cztery lata temu, Hiszpania stała się moim wymarzonym krajem, tak pięknym, że zapiera dech”, mówi mi, gdy siedzimy w Różanej w Warszawie. „Wracałam tam wiele razy. Pokazywałam »moją« Hiszpanię Kazimierzowi. Do Andaluzji też go zabiorę – tam jeszcze nie był”. Nic dziwnego, że ślub chcieli wziąć właśnie w Hiszpanii. „Po ceremonii pojechaliśmy do najlepszego hotelu w Barcelonie – Majestic, który ma chyba najlepszą w Europie restaurację”, mówi świadek Piotr. „Jedliśmy gazpacho i sałatkę z lobstera – takiego dużego raka”. Iza jest wegetarianką. Ewa, jego dziewczyna, doda: „Później do białego rana tańczyliśmy w hiszpańskim klubie. Tańce dyskotekowe, ale Iza i Kazimierz cały czas byli blisko siebie. Nie odstępowali się na krok”. Piotr: „Widać między nimi wielką więź, chociaż moim zdaniem chcą żyć chwilą. Nie myślą ani o przeszłości, ani o przyszłości. Przyjmują życie, jak leci. Obserwowałem ich znajomość, to, jak się rozwijała. Kazimierz przyszedł któregoś wieczoru do restauracji. Przedstawił mi Izę: »To moja koleżanka«. Myślałem: Pewnie poznał ją w banku. Może razem pracują? Wracali z teatru, z musicalu. To było niecały rok temu. Jeszcze nic między nimi nie było. Kiedy po miesiącu znowu się gdzieś spotkaliśmy, zapaliło mi się w głowie czerwone światełko: między nimi coś iskrzyło, chociaż nie widywali się często. Kazimierz miał takie wesołe mężczyzna spotyka kobietę Lipiec 2008. W kawiarni przy hali odlotów pustawo. Zajęte tylko dwa stoliki. Przy jednym siedzi dziewczyna zatopiona w lekturze czasopisma psychologicznego. Kilka miejsc dalej mężczyzna w garniturze. Myśli: Wypiłem już swoją kawę, do odlotu jeszcze trochę czasu. Czemu do niej nie zagadać? Leci pewnie, jak ja, do Londynu. Pyta: „Chyba nie będziemy tak rozmawiać na odległość?”. Iza: „Kaz miał taki rozbiegany wzrok. »A pani do Londynu?«. Śmieszne. Bo siedziałam przy bramce do Londynu właśnie. Widocznie chce pogadać. Pomyślałam: Może boi się lotu? Nie wygląda na seryjnego mordercę (śmiech). Zaprosiłam go do swojego stolika. Przesiadł się w trzy sekundy”. Na ręce nosiła meksykańską bransoletkę z napisem: „Isabelle”. Przedstawił się więc również: „Kazimierz Marcinkiewicz”. Nigdy nie wiadomo, kiedy nas dopada przeznaczenie. Może właśnie w taki upalny lipcowy dzień? Ale jeszcze o tym nie wiedzieli. Nie wiedzieli, ile trudności będą musieli pokonać, by być razem. Ile wylać łez. I ile rozmów odbyć o rozstaniu z poprzednim życiem. Wszystko wydawało się takie nieprawdopodobne. Kiedy ona miała dziewięć lat, on wchodził właśnie do wielkiej polityki. Wiceminister edukacji w rządzie Hanny Suchockiej. Kiedy Iza zbliżała się do matury, Kazimierz kierował gabinetem premiera Jerzego Buzka. Gdy ona odnalazła swoje miejsce w Londynie, on był już najbardziej lubianym premierem. Zdawałoby się, że nic ich nie łączy, bo nie może. Różnica pokoleń i światów. A jednak... Kilka minut rozmowy, a zdawało im się, że znają się całe wieki. „Zupełnie, jakbyśmy się spotkali w poprzednim wcieleniu”. Kazimierz: „Zaimponowała mi. Ona myśli i po polsku, i po angielsku, chociaż liczy po angielsku. Jest przyjacielska i kontaktowa, oczytana. Można z nią rozmawiać o wszystkim i nie czuje się upływu czasu. Pracuje w banku. Zrobiła karierę. Zarabia dużo więcej niż minister w Polsce. Nikt jej nie pomagał, wszystko zawdzięcza sobie”. Iza: „Bardzo ciekawie opowiadał. Zupełnie nie czułam bariery wieku. Ma bardzo młodą duszę – pomyślałam. Nie pomyliłam się. Kazimierz świetnie się dogaduje z młodymi. A tańczy… lepiej niż oni. Moi znajomi go bardzo lubią. I przypomniałam sobie, że chyba go znam, że to premier. Czytałam niedawno wywiad z nim w Internecie. Zapamiętałam jeden z postów: Marcinkiewicz to dobry człowiek. A ja dobroć bardzo cenię”. Kazimierz: „To Iza ma dobre serce. Wszystkim wkoło pomaga. Gdy napadną na nas paparazzi, nie złości się, mówi: »Przecież taka ich praca«. Nie jest bezduszną lalką. Zadaje mądre pytania, prowokuje do dyskusji, jest okropnie dociekliwa. Nie da się zbyć hasłami. Zaskoczyło mnie, że taka młoda dziewczyna tak się przejmuje ludzkim losem”. Gdy okazało się, że oboje uwielbiają sushi i musicale, wymienili telefony. Nic z tego nie musiało wyniknąć. Po prostu spotkało się dwoje ludzi żyjących na obczyźnie, którzy czasem mogą spędzić razem wieczór w teatrze oraz porozmawiać o polityce, podzielić się poglądami na życie. Polityka i czerwone wino Piotr: „W Londynie jestem od 1992 roku, Kazimierza poznałem trzy lata temu w restauracji. Nie mogłem uwierzyć, że spotkałem człowieka, którego karierę od dawna śledziłem. On jest pierwszym politykiem, którego emigracja pokochała. I słuchała. Nieraz spotykaliśmy się w większym gronie, chodziliśmy razem na kolacje albo Kazimierz zapraszał nas do siebie i przy czerwonym winie, które uwielbia, mogliśmy dyskutować do rana. Bo jak on wchodzi na polityczne tematy, to się ożywia, ma błysk w oczach. To urodzony polityk, facet z polotem. Powinien wrócić na scenę polityczną. Ale czy to zrobi? Nie wiem. Chyba teraz nie będzie mu łatwo. Chciał zostać w polityce, sam to przyznaje. Ale kiedy odszedł z rządu, uznał, że czas skończyć z polityką, czas poznać świat poza nią. „Mogłem dalej pracować w Sejmie, byłem przecież posłem, tylko że po odejściu z funkcji premiera złożyłem też mandat poselski. Nie to, że obraziłem się na politykę, tylko pomyślałem, że zdobyłem i tak bardzo dużo, zaszedłem wysoko, zdobyłem szacunek, zaufanie ludzi. Dlatego muszę pójść w świat, pójść do gospodarki i ponownie zainwestować w siebie. Zwłaszcza że Jarosław Kaczyński zmarnował świetny projekt polityczny – solidarnego państwa. To bolało. Przeżyłem mocno tę porażkę. Gdy i Warszawa mnie odrzuciła, stwierdziłem: w takim razie biznes”. Założył własną firmę: Doradztwo gospodarcze i finansowe Kazimierz Marcinkiewicz i zaczął pracę w znanym londyńskim banku. To może nie taka adrenalina, jaką daje premierowanie, ale gdy prowadzi się negocjacje z klientem, ciśnienie też rośnie. A po pracy można zdjąć garnitur i być zwyczajnym facetem. Kazimierzem. Chociaż dżinsy zaczął nosić dopiero po czterdziestce, i to od czasu do czasu, teraz wkłada je popołudniami codziennie. Piotr i jego dziewczyna Ewa wyczuwali, że w Londynie Marcinkiewicz czuje się samotny. Niby ma życie towarzyskie, ale czegoś, czy raczej kogoś, brakowało. Gdy przedstawił im Izę, zobaczyli w jego oczach ten sam błysk, jaki dawała mu polityka.„Gratulujemy odwagi” Piotr uważa, że Kazimierz zachował się uczciwie, odważnie. Rzucił wszystko na jedną szalę, wiedząc, że straci poparcie wielu ludzi. Może nie przypuszczał, że zmiana życia wywoła aż taką reakcję? A może miłość była dla niego warta więcej? „W Londynie cenimy go za odwagę. Zburzył tabu, wiążąc się z Izą, ale młodzi ludzie podchodzą do niego i mówią: »Super z pana koleś. Dobrze, że się pan nie ukrywał, nie chował«. Kazimierz każdemu poda rękę, z każdym porozmawia. Tu wszyscy marzą, żeby kandydował na prezydenta. Jestem pewien, że jeśli zechce, Iza stanie przy nim, pomoże. To naprawdę mądra dziewczyna. Rozwód... Takie rzeczy zdarzają się przecież w każdym środowisku”. On sam nie chce mówić o przeszłym życiu. Pierwsza zasada – nie ranić. Wie, jak to mogłoby zostać odebrane przez ludzi z zewnątrz. „Wiem, jaki błąd popełniłem. Nie chcę popełniać go po raz drugi”. „Jaki?”, pytam. „Nie wolno się rozstawać, ani na długo, ani na krótko. Niedawno, gdy brałem udział w Forum Ekonomicznym w Krynicy, dzwoniliśmy do siebie z Izą po kilkanaście razy dziennie. A po dwóch dniach wiedzieliśmy, że musimy natychmiast się zobaczyć. „Wszędzie chodzimy razem. Kazimierz to mój przyjaciel”, dodaje Iza. „Nawet na pokazy mody. Kazimierz wcale się tam nie nudzi, tyle długonogich dziewczyn (śmiech)”. Ich nowe życie jest jak pusta biała tabliczka, którą wspólnie zapiszą. I chociaż on publicznie woli mówić o polityce niż o „tej cudownej kobiecie, którą pokochałem”, to tej miłości ukryć nie mogą. Jest widoczna w każdym spojrzeniu, uśmiechu, dotyku. Reality Zmienili się. On zaczął nosić kolorowe koszule, które ona mu kupuje. Po 20 latach znów wsiadł na rower. Objeżdżają na nich rano cały Hyde Park, mieszkają w pobliżu. Chodzą popływać. Wieczorami spotykają się z jego i jej kolegami. Słuchają muzyki. Nie całują się na tarasie, bo inni mogą podpatrzyć. Dużo się śmieją, żartują. Radość ich rozpiera, to widać. Mnóstwo podróżują. Gibraltar, Paryż, Tokio, Sardynia, Hiszpania. Kładą się na piasku, patrzą w niebo. Chwilę poleżą i gna ich dalej. Kazimierz śmieje się: „Iza ma coś w rodzaju ADHD, potrzebuje zmienności, ciągłego ruchu, coraz to nowych miejsc. Wpaść, zobaczyć i biec dalej”. Rozmawiają o polityce – Iza robi się teraz znawczynią tematu. Albo o blogach, które oboje piszą. Jadają na mieście. Szkoda czasu na kuchnię. Kazimierz: „Kuchnia mogłaby u nas nie istnieć. Gdyby Iza chciała gotować, przegoniłbym ją stamtąd. Tyle jest pięknych rzeczy do obejrzenia”. Nowe życie Kazimierza – dostrzeganie kolorów świata i nieczynienie żadnych porównań między dawnym a tym życiem. Nowe życie Izy: pełniejsze o tę drugą osobę, odbieranie SMS-ów w rodzaju: „kobieta jest po to, by z nią być”. Pisanie bloga. Wpisy muszą dawać ludziom do myślenia. Jest żoną byłego premiera. Osobą, na którą patrzy się przez lupę. Dają sobie dużo wolności. Kiedy ona pisze, on cierpliwie czyta w drugim pokoju. Albo idzie do kościoła – nigdy nie stracił wiary. Iza wierzy, lecz nie praktykuje. Mąż nie przekonuje jej do niczego na siłę. „Jest bardzo niezależna. I tylko na wpół oswojona”. Pocałunek na zgodę Wiedzieli, że ślub będzie latem. Już miesiąc wcześniej znali termin – trzeba było wszystko dopiąć na ostatni guzik. Trzeba było powiadomić rodziców: „To nieprawda, że mama dowiedziała się z gazety. Ona tylko chroniła moją tajemnicę. Specjalnie przyjechałam do Polski, by się z nią spotkać i powiedzieć jej o tym osobiście. Być może ma na ten temat swoje zdanie, ale uściskała mnie: »Córeczko, chcę tylko twojego szczęścia«”. On dzieci poinformował też osobiście. Nie chciał, żeby dowiedziały się z brukowców. A teraz… Sytuacja jest prosta, bez dwuznaczności. Dość długo zastanawiali się, jak poradzić sobie z nazwiskami? W końcu Iza przystała na dwa, chociaż są trochę za długie. Ale dzieci będą nazywać się Marcinkiewicz. Iza żartobliwie sprzecza się z mężem, że Olchowicz brzmiałoby ładniej, za chwilę zgodę pieczętują pocałunkiem. Być może emocje wokół ich historii opadną szybciej, niż myślimy. Ludzie przywykną. Niedługo będą mieli własny dom. Szukają czegoś do kupienia. Oczywiście w okolicy Hyde Parku. Tekst Krystyna Pytlakowska Zdjęcia Robert Wolański Asystent Jacek Piątek Stylizacja Jola Czaja Asystentka Agnieszka Dębska Makijaż i fryzury Joanna Pettit/D’VISION ART Produkcja Elżbieta Czaja Współpraca Maciej Bieliński
Kazimierz Marcinkiewicz i Isabel poznali się w Londynie, gdzie lsabel pracowała jako analityk w jednym z banków. On miał wówczas 50 lat, ona 28. Jak wyznała ukochana byłego premiera w jednym z wywiadów, początkowo łączyła ich przyjaźń, która dopiero z czasem przerodziła się w miłość. / AKPA On były premier i szanowany polityk, ona ambitna pracownica jednego z londyńskich banków. Poznali się przypadkiem, rok później byli już małżeństwem. Dla ukochanej Isabel, Kazimierz Marcinkiewicz porzucił żonę i dzieci. Oto krótka historia ich burzliwej miłości. 1 Kiedy Kazimierz podjął decyzję, że chce związać się z Isabel, wniósł pozew o rozwód. Polityk zakończył swoje 28 letnie małżeństwo z Marią Marcinkiewicz, pozostawiając żonę z czwórką dzieci. AKPA 2 Po ślubie Kazimierz Marcinkiewicz ściągnął żonę do Polski i para rozpoczęła lans po rodzimych mediach. Zaliczyli okładkę "Vivy!", gdzie opowiedzieli o swojej "miłości na przekór światu". Isabel ochoczo odwiedzała także telewizje śniadaniowe i założyła własnego bloga. Niestety nie udało jej się zrobić kariery w mediach. Media 3 Miłosne love story Kazimierza Marcinkiewicza, bardzo zaszkodziło jego karierze i wizerunkowi. Cieszący się dotąd nieposzlakowaną opinią polityk, zaczął być postrzegany, jako mało poważny lowelas, który stracił głowę dla dużo młodszej od siebie kobiety. AKPA 4 Do pewnego momentu, Kazimierzowi Marcinkiewiczowi zdawało się jednak nie przeszkadzać to, co na temat jego związku mówią inni. Jednak od kilku miesięcy, prasa coraz częściej donosiła o kryzysie w tym "idealnym" małżeństwie. AKPA 5 Ostatnie doniesienia mówią o tym, że małżeństwo Kazimierza Marcinkiewicza i Isabel właśnie dobiegło końca. "Wykopałem Isabel" - miał powiedzieć jednemu ze swoich kolegów były premier. Żadne z małżonków nie odniosło się dotąd do ostatnich, sensacyjnych wieści. Czyżby tym razem tabloidy naprawdę wywróżyły koniec sielanki państwa Marcinkiewiczów? AKPA Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL Kup licencję Zobacz więcej Przejdź do strony głównej
„Bywa, że przychodzi ono niespodziewanie, to jakby podwójne szczęście” - ten wpis na blogu żony Kazimierza Marcinkiewicza zelektryzował wszystkie polskie to była prawda i Isabel spodziewa się dziecka ze swoim ukochanym? - spekulują kolorowe pisma. Czas pokaże, a tymczasem możemy przypuszczać, że odmłodzony Kazimierz Marcinkiewicz nie do końca będzie szczęśliwy z powtórnego ojcostwa. Nieprzespane noce, pieluchy, karmienie… a przecież miało być tak „młodo”…Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]
On ma już potomstwo, i to dość liczne. Z czworga dzieci byłego premiera najstarsze ma 28 lat, a najmłodsze 15. Jednak wygląda na to, że Kazimierz Marcinkiewicz już niedługo będzie musiał sobie przypomnieć, jak się zmienia pieluchy. O dziecku marzy bowiem jego młoda żona Isabel. Patrz też: Marcinkiewicz i Isabel urządzają WC (ZDJĘCIA!) Na czacie w portalu na pytanie internautów, czy zamierza mieć z Kazimierzem dzieci, Isabel oświadczyła: - Powiem krótko: tak Nic więcej nie chciała ujawnić. To już kolejna wzmianka o dziecku. W październiku ubiegłego roku Kazimierz i Isabel zwierzyli się magazynowi "Viva!", że zdecydowali, że ich dziecko będzie nosiło nazwisko Marcinkiewicz. Chociaż - jak można było przeczytać - Isabel chciała, by dziecko nazywało się po mamie Olchowicz, bo tak byłoby ładniej. Czyżby coś było na rzeczy?
Kazimierz Marcinkiewicz ma już dość medialnej batalii z eks żoną. Zrobił jak na siebie rzecz niebywałą - zamieścił oświadczenie na Facebooku, w którym nazywa Olchowicz stalkerką. Media już od kilku lat żyją historią tej pary. Jednak do tej pory to głównie Isabel Marcinkiewicz wypowiadała się w mediach czy na portalach społecznościowych o rzekomych niegodziwościach, jakie miał jej wyrządzić mąż - zarzucała mu głównie niepłacenie alimentów. W końcu Kazimierz Marcinkiewicz jej odpowiedział i zamieścił na Facebooku obszerne oświadczenie, w którym wprost nazywa swoją byłą żonę, Isabelę Olchowicz-Marcinkiewicz, stalkerką. Oto jego treść: Jesienią 2009 roku przeprosiłem wszystkich Polaków zniesmaczonych obecnością mojego prywatnego życia w kolorowych mediach i obiecałem milczeć w sprawach prywatnych. Słowa dotrzymałem i nadal będę tego przestrzegał. Niestety od 4 lat zalewa mnie fala hejtu, szkalowania, kłamstw i pomówień ze strony mojej byłej żony, od której odszedłem 6 lat temu. Myślałem, że z czasem to minie. Niestety była żona stała się moim stalkerem. Polityk przyznaje, że faktycznie zalega żonie z płatnościami. To prawda, że zalegam jej z zasądzoną pomocą finansową. Pracuję na własny rachunek bardzo ciężko i intensywnie. Nie mam jednak stałej comiesięcznej pensji. Pracuję nad kilkudziesięcioma projektami na success fee. W ostatnim roku nie miałem dużych sukcesów. Każdym sukcesem dzieliłem się sprawiedliwie, ale zaległości się powiększały. Stalkerka o tym wie, bo odpowiednie dokumenty przedstawiłem sądowi oraz wielokrotnie ją o tym informowałem. Gdy którykolwiek projekt doprowadzę do końca, rozliczę się z zaległości. Marcinkiewicz nawiązał do głośnego filmiku, który Isabel sprzedała do prasy - siedział na nim nago na sedesie. Co więcej w ubiegłym roku ukazał się filmik nakręcony przez moją byłą żonę, gdy nagi byłem w toalecie. Filmik ten został sprzedany szmatławcom za - podobno - zł. Marcinkiewicz porusza trudną kwestię - twierdzi, że żona znęca się nad nim psychicznie. Czy taki filmik nie jest dowodem na przemoc? Jeśli nie fizyczną, to psychiczną. Jak partner może nagrywać nagą partnerkę, bez jej zgody i to w toalecie? Czy nie jest to psychiczne nękanie i prowokowanie? Nikt tego nie dostrzegł, bo ten filmik dotyczy faceta, a nęka kobieta, która z żony słała się stalkerem. Olchowicz nie kazała długo czekać na swoją odpowiedź i zaledwie 4 godziny później odpisała eks mężowi. Z grubsza nazwała całe jego oświadczenie kłamstwem. Izabela po kolei odpiera też argumenty eks męża - twierdzi, że wcale nie zmniejszył on swojej obecności w mediach i wytyka mu, że publikuje selfie na Instagramie. Olchowicz twierdzi też, że słynny filmik wcale nie został nagrany w toalecie tylko w kuchni! Filmik pokazuje pana KM de facto topless na sofie (nie na toalecie!) - w lustrze wyraźnie! widać aneks kuchenny i meble kuchenne (dla spostrzegawczych). Nie wiem, ile osób ma toaletę w kuchni, bądź salonie. Olchowicz upiera się, że to nie ona sprzedała film do mediów. Na koniec zaś stwierdza, że jej mąż wydał oświadczenie "akurat dziś po moim odrzuceniu przesłanej mi oferty wykupu pana długu alimentacyjnego już na kwotę 118 tysięcy, zaproponowaną prawdopodobnie przez zaprzyjaźnioną z panem firmę windykacyjno-detektywistyczną". Kazimierz Marcinkiewicz z pierwszą żoną Marią rozwiódł się w 2009, ma czworo dzieci. Marcinkiewicz i Izabela Olchowicz wzięli ślub w sierpniu 2009 roku, a rozwiedli się w 2018 roku. Jednak jak przyznał, Marcinkiewicz, rozstali się już w 2013 roku. Komu wierzycie? Zobaczcie te słynne selfie 59-latka, które tak bardzo nie podobają się jego eks żonie. Po czyjej stronie jesteś? Zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki
marcinkiewicz i isabel dziecko