2. Inhibitory PARP a rak jelita grubego. Naukowcy przeprowadzili badanie, w którym udział wzięło 49 pacjentów z przerzutowym rakiem jelita grubego. W ich przypadku rak nie nadawał się do operacji i wyczerpano już wszystkie inne opcje leczenia. Rak jelita grubego polega na niekontrolowanym i nieprawidłowym wzroście komórek w jednej z części jelita grubego – kątnicy, wstępnicy, poprzecznicy, zstępnicy lub odbytnicy [3]. Większość przypadków nowotworów jelita grubego to tak zwany gruczolak jelita grubego. To bardzo groźna choroba, głównie z uwagi na jej podstępny Re: wyniki badań a rak jelita grubego Post autor: toczka » 07 maja 2009, 12:29 kolonoskopia i markery nowotworowe powinny dac pelny obraz co Ci w jelitkach siedzi Jak wyniki sa w porzadku to nie ma co sie martwic My mamy ten plus, ze czesciej niz u zdrowych robiona kolonoskopia moze wykryc nowotwor w najwczesniejszym, w pewlni wyleczalnym stadium Rzadko czytam wypowiedzi na temat raka jelita grubego, nie wiele o tym wiemy :( Spadło jak grom z jasnego nieba :( 3923 odpowiedzi: wilga112 Z techniką laparoskopową wiąże się technika HIPEC, która jest pożądana, gdy w raku jelita grubego mamy do czynienia z zajęciem otrzewnej. Stosuje się ją przy ograniczonym zaawansowaniu przerzutów do otrzewnej, pozwalającym na wykonanie zabiegu radykalnego, a następnie zastosowanie dootrzewnowej chemioterapii perfuzyjnej w hipertermii. Rzadko czytam wypowiedzi na temat raka jelita grubego, nie wiele o tym wiemy : ( Spadło jak grom z jasnego nieba : (. 30 lipca miałem robioną kolonoskopię i po dwóch tygodniach dostałem wyniki pobranych wycinków - okazało się że rak odbytnicy G1. Przeszedłem 5,5 tygodniową teleradioterapię i 2 cykle chemioterapii w pierwszym i njJF. fot. Babcia była kobietą bardzo pogodną i nadmiernie troskliwą. Lubiła martwić się na zapas. Odkąd pamiętam, zawsze przywiązywała wagę do tego, aby niczego w domu nie zabrakło. Posiłki musiały być przygotowane na czas. Uwielbiała kiedy prosiłam o dokładkę. Piekła ciasta i gotowała ulubione potrawy na każdy mój przyjazd. Taka prawdziwa Babcia! Dzisiaj, kiedy mogę powiedzieć, że orientuję się w temacie zdrowego żywienia, muszę przyznać, że Babcia przygotowywała posiłki bardzo obfite i tłuste. Na talerzu dominowały potrawy mięsne, najczęściej smażone. Taki styl gotowania, jak później dowiedziałam się, mógł mieć zasadnicze znaczenie w powstaniu tej strasznej, często okaleczającej choroby, jaką jest rak jelita grubego. Jak to się zaczęło? Rak jelita grubego, jak prawie każdy nowotwór złośliwy, w początkowej fazie zwykle rozwija się nie dając żadnych dolegliwości. Tak samo było w przypadku Babci. Kiedy pojawiły się pierwsze objawy guz najprawdopodobniej był już duży. O swoich problemach Babcia nie mówiła wcale. Interesowały ją przede wszystkim nasze sprawy. Czasem tylko napomknęła między wierszami, że widocznie zjadła coś ciężkostrawnego, bo męczy ją biegunka. Zawsze sygnalizowała te rzeczy, zarazem usprawiedliwiając przyczynę dolegliwości. A żadnemu z nas, ani mi, ani moim Rodzicom, lampka ostrzegawcza nie zapaliła się. Zresztą wtedy nie mówiło się o nowotworach, a tym bardziej guzach o tak wstydliwej lokalizacji, jak odbytnica. Chyba nawet sami nie byliśmy świadomi skali choroby, że jest to, aż tak częsty nowotwór. Nie wierzyłam, że coś takiego może się przytrafić w naszej Rodzinie. Do tej pory wszyscy byli zdrowi, nikt nie chorował… Polecamy: Jakie badania przesiewowe w raku jelita grubego? Błędne koło czyli etap konsultacji lekarskich Po raz pierwszy Babcia trafiła do lekarza, po incydencie, jaki miał miejsce podczas urlopu moich Rodziców. Pojechaliśmy wtedy całą Rodziną nad morze. Po drodze zatrzymaliśmy się na przydrożnej stacji benzynowej, żeby „załatwić” potrzeby fizjologiczne. Tak się złożyło, że zza ściany sąsiedniej kabiny, w toalecie, moja Mama usłyszała, jak Babcia potwornie męczy się przy wypróżnieniu i jak bardzo intensywna jest biegunka, o której swego czasu Babcia wspominała. Zaniepokoiło ją to niezmiernie i postanowiła nie dać za wygraną. Przez cały wyjazd dręczyła Babcię pytaniami. Jak się wtedy okazało, problemy z wypróżnianiem trwały już kilka miesięcy. Pojawiały się uporczywe biegunki na zmianę z zaparciami. Dlatego Mama po powrocie z urlopu zapisała Babcię do rejonowego lekarza medycyny rodzinnej. Lekarka zleciła badania i po ich obejrzeniu przepisała lek przeciwbiegunkowy oraz preparat żelaza, ponieważ Babcia miała już w swojej dokumentacji wzmiankę o przebytych kilkukrotnie epizodach niedokrwistości z niedoboru żelaza. Pani doktor powiedziała też, że jeśli lek przeciwbiegunkowy nie pomoże, to żeby Babcia przyjechała do niej ponownie i wtedy wypisze receptę na antybiotyk, bo być może jest to jakieś zakażenie bakteryjne przewodu pokarmowego. Oczywiście lek przeciwbiegunkowy pomógł tylko na krótką chwilę. Kilka dni po jego odstawieniu, sensację zaczęły się na nowo. W związku z sugestią pani doktor, że przyczyną biegunki może być zakażenie, moja Mama postanowiła oddać do analizy mikrobiologicznej próbkę kału. Tak się składa, że pracuje w jednym z państwowych instytutów medycznych, więc sprawa była nieco ułatwiona :) Badania nic nie wykazały. Trzeba było szukać dalej... Kolejne wizyty u lekarzy tylko odwlekały rozpoznanie w czasie. Gdyby Babcia nie ukrywała faktu, że od pewnego czasu w kale pojawiała się krew, być może szybciej zostałaby zdiagnozowana choroba. Proszę dać wiarę, że od momentu wykrycia problemów Babci, jeszcze pół roku chodziliśmy do różnych lekarzy i żaden nie zbadał jej per rectum. A guz był w zasięgu palca... Diagnoza była szokiem Pamiętam dobrze ten moment, gdy Mama wróciła zdenerwowana z pracy. Na moje pytanie, co się stało, odpowiedziała, że profesor medycyny, z którym dzisiaj rozmawiała, może mieć rację. Zapytałam co zasugerował ów profesor i aż zdębiałam, gdy w odpowiedzi usłyszałam: „nowotwór”. Od tego momentu wszystko szybko się potoczyło. Nie zważaliśmy na kolejki do specjalistów. Zapisaliśmy Babcię na prywatną wizytę do chirurga proktologa. Doktor postawił wstępną diagnozę nawet bez rektoskopii. Był to zaawansowany guz odbytnicy. Podczas badania lekarz pobrał wycinki i dał skierowanie do szpitala na pilną operację. Od momentu rozpoznania Babcię zoperowano w ciągu dwóch tygodni. Niestety guz był tak zaawansowany, że nie udało się odtworzyć ciągłości układu pokarmowego. Została skazana na stomię, tymczasowy sztuczny odbyt wyłoniony na powłoki brzuszne. To była dla niej prawdziwa trauma. Nie dość, że zdiagnozowano raka, to jeszcze perspektywa życia z workiem na brzuchu... Długo musieliśmy uspokajać Babcię, że to tylko na jakiś czas, że jeśli będzie dbała o siebie, mniej się denerwowała, to jest szansa na operację rekonstrukcyjną przewodu pokarmowego. Zresztą sami chcieliśmy w to wierzyć! Czytaj też: Jak zdiagnozować raka jelita grubego? Wiara w lepsze jutro Życie z nowotworem to jakby siedzieć na bombie zegarowej z obawą, że w każdej chwili może wybuchnąć. Te kilkanaście lat temu, diagnoza „rak” prawie każdemu kojarzyła się z nieuniknioną śmiercią. Tak też my, najbliższa Rodzina, obawialiśmy się nawrotu choroby u Babci. Mechanizm wypierania w takiej sytuacji działa bez zarzutu. Staraliśmy się o tym po prostu nie myśleć. Gdzieś podświadomie żywiliśmy nadzieję, że może jakoś to będzie, że się uda... Trzy kolejne lata minęły spokojnie. Babcia przeszła leczenie onkologiczne. Wszystko odbyło się sprawnie i prawie zapomnieliśmy już o jej chorobie. Teraz skupiliśmy się na Dziadku, który po złamaniu w stawie biodrowym i wszczepieniu endoprotezy, czuł się coraz gorzej i gorzej... Zbyt długo było pięknie Dziadek mówił, że po operacji bardzo go boli biodro. Lekarze tłumaczyli, że tak się może dziać, że była to poważna operacja i że wszystko na spokojnie musi się wygoić. Tymczasem okazało się, że przyczyną tych silnych bóli był nowotwór. Ognisko pierwotne pochodziło z dróg moczowych, jednak nie jestem w stanie powiedzieć czy z górnych, czy z dolnych. Od momentu rozpoznania, Dziadek żył jeszcze kilka tygodni. Jednak szybko nas opuścił. Babcia była bardzo zżyta z Dziadkiem, więc wiadomość o jego śmierci załamała ją całkowicie. Staraliśmy się spędzać z nią jak najwięcej czasu, jednak mieliśmy też swoje obowiązki. W wolnych chwilach, kiedy zostawała sama, płakała i zamartwiała się. To prawdopodobnie było czynnikiem reaktywującym chorobę nowotworową. W niespełna miesiąc po pogrzebie Dziadka, lekarze wykryli dwa guzy płuca na zdjęciu rentgenowskim klatki piersiowej. Za jakiś czas stwierdzono tez przerzuty do wątroby i do kości. Babcia ponownie rozpoczęła leczenie w Centrum Onkologii. Jednak jej stan zdrowia już nigdy nie poprawił się. Robiliśmy wszystko co możliwe. Ściągnęliśmy z Ameryki słynne zioła vilcacory. Wszystko to na nic. Dokładnie w rok i jeden dzień po śmierci Dziadka, odeszła również Babcia. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że gdyby Babcia żyła w dzisiejszych czasach, sytuacja wyglądałaby nieco inaczej. Dziś, choć rak jelita grubego pozostaje wciąż wstydliwym problemem, jednak o wiele więcej się o nim mówi. Świadomi skali tej choroby są nie tylko lekarze, lecz często również pacjenci. Dziś, każdy się boi widząc krew w stolcu. O tym nie wiedziała moja Babcia. Bo gdyby miała pojęcie, może nie zgłosiłaby się tak późno do lekarza, może rak zostałby wykryty we wczesnym stadium i może mogłaby jeszcze cieszyć się życiem, jak inni ludzie. Niestety odeszła. Szkoda, że tak młodo i tak szybko. Mam nadzieję, że tam gdzie teraz jest, nie ma chorób, trosk i cierpienia. Ta kochana, poczciwa kobieta zasłużyła na odpoczynek, za ogrom bólu jaki zniosła w walce z chorobą. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Polecamy też: Czy można ustrzec się przed zachorowaniem na raka jelita grubego? Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem! Marzec jest miesiącem świadomości raka jelita grubego, który często jest nazywany „cichym zabójcą”. Ze względu na zbyt późną wykrywalność, jest to wyjątkowo niebezpieczny nowotwór - rozwija się nie dając nawet przez wiele lat żadnych objawów. Z tego powodu często chorzy zgłaszają się do lekarza zbyt późno, dlatego tak ważne są badania profilaktyczne. - Badanie na zawartość krwi utajonej w kale to ogólnie przyjęte w diagnostyce wczesnego rozpoznawania raka jelita grubego, nieinwazyjne narzędzie w badaniach przesiewowych. Dodatni wynik nie musi być związany z rakiem. Jest uzyskiwany także w przypadku innych przyczyn krwawień do jelita – hemoroidy, wrzody żołądka, polipy jelita grubego, zapalenia jelit, uchyłki jelita grubego, itp. Zawsze jednak dodatni wynik testu należy skonsultować z lekarzem, który zadecyduje o dalszej diagnostyce, jest też wskazaniem do wykonania kolonoskopii. - mówi dr n. med. Iwona Kozak-Michałowska, Dyrektor ds. Nauki i Rozwoju. Specjaliści z Wojewódzkiego Wielospecjalistycznego Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika w Łodzi zdecydowali się na przeprowadzenie profilaktycznej kampanii, która ma na celu zwiększenie świadomości społecznej na temat raka jelita grubego. Zainteresowani uczestnictwem w akcji otrzymują darmowe zestawy na badania krwi utajonej w kale. Badania wraz z opisem wyników wykonują Laboratoria Medyczne Synevo. Mieszkańcy z mniejszych miast mogą kupić test przez Internet (koszt 55 zł) i wykonać go bez wychodzenia z domu. Materiał jest odsyłany kurierem do laboratorium, a wyniki w wersji papierowej są odsyłane tradycyjną pocztą. Ważne fakty:POLECAMY Rak jelita grubego jest w Polsce na drugim miejscu wśród przyczyn zgonów na nowotwory złośliwe. Rocznie odnotowywane jest ok. 17 tys. nowych zachorowań. Zachorowalność na ten typ nowotworu wzrosła dwukrotnie w ciągu ostatnich 20 lat i nadal obserwuje się wzrastającą liczbę nowych zachorowań. Jest to jeden z najbardziej podstępnych nowotworów – rozwija się przez wiele lat nie dając objawów. Prawdopodobieństwo zachorowania wzrasta wraz z wiekiem, najczęściej jest wykrywany u osób powyżej 60 roku życia. U około 10% chorych występują predyspozycje genetyczne do zachorowania. - Niestety pod względem statystyk wyleczalności raka jelita grubego Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie. Dzieje się tak ze względu na niską świadomość oraz fakt, że choroba jest wciąż uważana za wstydliwą i w rezultacie chorzy często zgłaszają się do lekarza zbyt późno – tłumaczy doktor Iwona Kozak-Michałowska i dodaje: - Nawet, gdy w rodzinie nie było zachorowań na tę postać raka, nie obserwujemy też u siebie objawów choroby, po ukończeniu 40 roku życia zaleca się coroczne badania profilaktyczne. Po pięćdziesiątce wykonywanie ich raz na rok powinno być już standardowym działaniem. Rak jelita grubego rozwija się najczęściej w okrężnicy i odbytnicy, może też być umiejscowiony w każdej części tego jelita. Polipowaty twór rośnie w jego wnętrzu, może rozrastać się także na zewnątrz. Genetyczne czynniki ryzyka zachorowania na raka jelita grubego to wrodzony niepolipowaty rak jelita grubego – tzw. zespół Lyncha – mutacja genów MSH-2, MSH-1 (90% prawdopodobieństwo zachorowania u nosicieli tej mutacji) oraz polipowatość rodzinna, czyli setki gruczolaków w jelicie grubym – mutacja genu APC, który jest białkiem blokującym aktywność β-kateniny pobudzającej proliferację (100% prawdopodobieństwo rozwoju raka przed 40 u nosicieli tej mutacji). Pierwszym etapem (stan przedrakowy) jest powstawanie gruczolaków (inaczej polipów), tj. nieprawidłowych, początkowo łagodnych skupisk komórek o kształcie podobnym do grzyba, które rosną wzdłuż wyściółki jelita. Polipy mogą stać się zmianami nowotworowymi, a proces ten może trwać nawet kilkanaście lat. Badania wykazują, że usunięcie polipa zmniejsza ryzyko wystąpienia raka o 75-90%. Rak jelita grubego może dawać przerzuty do płuc, wątroby, kości, a także do jajników, nadnerczy lub mózgu W jego leczeniu najważniejszy jest czas - wykrycie tego nowotworu we wczesnej fazie daje bardzo duże szanse na całkowite wyleczenie. W licznych publikacjach naukowych wykazano, że duże znaczenie w zmniejszeniu śmiertelności z powodu raka jelita grubego mają badania przesiewowe, z czego najważniejsza jest ocena obecności krwi utajonej w kale. To jedno z badań, które każdy powinien wykonać przynajmniej raz w roku, a w szczególności osoby, które mają przypadki raka jelita grubego lub raka żołądka w rodzinie, ukończyły 50 rok życia, osoby z podejrzeniem schorzeń układu pokarmowego lub cierpiące na bóle żołądka, osłabienie i utratę masy ciała. Dostępne laboratoryjne badania przesiewowe w kierunku raka jelita grubego to: badanie na krew utajoną w kale (FOB) – test jakościowy, zalecany po 50 r. ż., najlepiej raz w roku, maksymalnie raz na 2 lata, a w przypadku wyniku dodatniego wskazane badanie endoskopowe. test FIT OC-SENSOR – test ilościowy, dzięki zautomatyzowaniu badania ogranicza się wpływ błędu człowieka na wynik, może być stosowany także w monitorowaniu leczenia. Oba testy nie wymagają specjalnego przygotowania pacjenta, ani przestrzegania zasad dietetycznych. W większości przypadków przyczyny "ukrytego krwawienia do jelita" nie są powodowane rakiem. Przyczyną mogą być np. hemoroidy, stany zapalne jelit, zaparcia, krwawienia z nosa, ekstrakcja zęba. Jednak jeśli pojawią się objawy takie jak: ślady krwi i krwawienia z odbytu, ołówkowate stolce, niezamierzona utrata masy ciała, dokuczliwe zaparcia, biegunki połączone z oddawaniem dużych ilości gazów, które utrzymują się przez wiele tygodni, nie ignorujmy ich. Alarmującym sygnałem powinny być także bóle w dole brzucha i dolnych partiach pleców oraz nudności, wymioty i trudności w przełykaniu, ponadto poczucie niepełnego wypróżnienia, niedokrwistość, przewlekłe zmęczenie, utrzymujące się dłuższy czas osłabienie organizmu i podwyższona temperatura ciała. Wszystko to powody, by jak najszybciej udać się na wizytę do lekarza i zrobić kontrolne badania. Więcej na ten temat na: oraz //

forum rak jelita grubego