Po prostu do pewnego stopnia kobiety już przebrały się za mężczyzn, wykorzystują ich oznaki statusu i jest to w dość oczywisty sposób związane z procesami emancypacyjnymi. Mężczyźni się przed nimi bronią, dlatego też nie widujemy ich w sukienkach, w każdym razie nie w sytuacjach naturalnych, codziennych, chociaż, przynajmniej Z drugiej strony, stosując właściwą taktykę, pomóż sobie stać się boginią seksu, od której nigdy nie oderwie wzroku i nigdy nie będzie miał dość. Czego nie robić, gdy jesteś na nim Praca zespołowa sięgająca po Wielkie Jabłko. . . #fallactivities #applepicking #praca zespołowa #relationshipgoals #girlontop #jabłka # Facet: Lepiej uległy czy dominujacy? To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać. 1 ocena Najlepsza odp: 100%. 0. 0. odpowiedział (a) 29.04.2009 o 23:04: Zobacz 9 odpowiedzi na pytanie: Facet: Lepiej uległy czy dominujacy? ze jest mało interesujący czy wrecz przeciwnie , czy byście sie takim zainteresowały . Nie interesuje sie sportem i samochodami znaczy nie oglada meczów ( obojetnie jaki sport) w tv czy w Jeżeli chcesz wyglądać seksownie, załóż sukienkę lub spódnicę, która ładnie opina biodra. Jeżeli nie masz zbyt wąskiej talii, to ukryj ją za nieco dłuższą i luźniejszą w pasie bluzką, ale zrób to w taki sposób, żeby biodra były widoczne. To samo dotyczy spodni – wybieraj fasony dobrze przylegające do bioder. Najnowszy film teamu Konecki & Saramonowicz - twórców "Testosteronu" i "Lejdis", największych polskich hitów kinowych ostatnich lat - opowiada o tym, jak wielką siłę ma miłość od pierwszego wejrzenia. Kiedy Kostek (Marcin Dorociński) spotyka Lunę (Magdalena Boczarska), nie ma wątpliwości, że ta piękna blondynka o tajemniczym Wqjwz. Tylko na siebie spójrz. W zasadzie niczego Ci nie brakuje – jesteś w świetnym wieku. Studentka. Schludnie się ubierasz, nikt nie może Ci zarzucić, że nie jesteś zadbana. Znajdujesz tego potwierdzenie, bo czujesz na sobie spojrzenia facetów mijających Cię na ulicy, metrze i podoba Ci się to, prawda? Ja również na Ciebie patrzę, bardzo dyskretnie, być może podobają mi się Twoje duże cycki, albo zgrabne nogi i zaciągnięte na dupę rajtuzy? Sporo o tobie wiem, w końcu tak wiele podobnych do Ciebie dup narzeka, na to, że faceci się ich nie trzymają. Ja nie byłbym wśród nich wyjątkiem – w końcu tak często zachowujesz się jak głupia pinda. Tak wiem, że żałujesz – wiem, że nie tak miało wyjść, no ale wyszło… Wiesz co mam na myśli? No właśnie, więc potraktuj ten tekst jako męską przysługę kierowaną do babskiego zgiełku i posłuchaj. Nie chodzi o to, że nie dajesz sobie rady w związku, chodzi o to, że dajesz z siebie za dużo. Poznajesz go w studenckiej pijalni piwa, klubie lub tinderze. Podoba Ci się bo lubisz kolesi którzy świetnie się prezentują, są inteligentni i błyskotliwi. Chwilę później przy zgaszonym świetnie wpuszczasz go między uda. Pieprzysz wstyd, a on pieprzy Ciebie – dziś wiesz, że jego język jest tego wart. Za kilka dni dasz mu znowu, drugi, trzeci i piąty – w końcu od miesiąca jesteście parą. Spędzacie razem większość wolnych chwil – często piszczysz, bo jego dłoń w podniecający sposób konfrontuje się z Twoją dupą. Uwielbiasz ten stan. Niech z Tobą zamieszka! Jest dla Ciebie ważny, na tyle, że możesz mu robić obiadki i prasować każdego ranka koszule. Zależy Ci i się starasz – i on to docenia, dlatego dopiero tuż przed weselem Twojej przyjaciółki serwuje Ci tekst “Nie zrozum mnie źle, ale to nie to. Wydawało mi się, że jestem gotów na poważny związek, ale jednak nie. Nie chcę Cię krzywdzić, a więc muszę odejść”. W jednej chwili wszystko jak krew w piach – ale nie… nie dasz mu w pysk, pomożesz mu spakować walizkę, aby chwilę po jego wyjściu osunąć się w histerii na podłogę. Współczuje, miałaś potencjał i jednak świetne cycki, dlatego zdradzę Ci gdzie popełniłaś błąd. Rada 1: Facet to nie świnia, facet to pies. A jak suka nie da to pies nie weźmie. Sorry dziewczyny, nie ma co owijać w bawełnę. Wiem, że gość Wam się podoba i ze wzajemnością, ale jeśli chcecie go w charakterze długotrwałym to na Boga nie pozwalajcie sobie wkładać łap w majtki na pierwszym czy trzecim spotkaniu. Wiecie co wtedy faceci myślą? Nie myślą, że jesteś ździrą – myśli odkładają na bok i po prostu korzystają. Najlepszym sposobem na utrzymanie psiura jest obojętność – i właśnie to zapamiętaj. Obojętność. Pies jest zaintrygowany kobietą która ma swój świat i swoje sprawy – i będzie za nią ganiał. Lubimy wyzwania i traktujemy je inaczej niż okazje. Miej na nas oko, bo naprawdę potrafimy bajerować – ceń nas jeśli mówimy od razu o swoich potrzebach, a nie zaraz po tym jak pakujemy do walizki swoje gacie. Rada 2: Na początku facet będzie Cię testował (i przesuwał granicę, aby jak najwięcej ugrać). I ty jego być może również – ale on to zrobi lepiej i dobitnie, bo inicjatywa będzie głównie po jego stronie. Zauważ jak z każdym dniem staje się coraz śmielszy, pozwala sobie na coraz to pikantniejszy flirt. Podoba Ci się to, wieczorami robisz się mokra i chciałabyś mięć go przy sobie. Jednak uważaj i pilnuj tego, aby Cię szanował. Pamiętasz jak wracaliście z imprezy? Chciał się do Ciebie wbić bo starzy wyjechali na weekend? Nie powinnaś mu na to pozwalać, bo powinien zasłużyć (i nie kurwa tym, że był dla Ciebie miły cały wieczór – większość by była, patrz na Twoje cycki). Ma problem, że jest trzecia w nocy i jest ciemno – niech wraca taksówką lub zadzwoni po kumpla – faceci nie są głupi, musiał się z tym liczyć. Mimo to go wpuściłaś, a zaraz potem trzymałaś mu w ustach. Powinien się odwdzięczyć i Ci wylizać – jeśli tego nie robi – nie ma do Ciebie szacunku i uwierz, że nie będzie się o Ciebie troszczył i o to, aby było Ci dobrze – w łóżku i poza nim. To brutalne, bezpośrednie, ale prawdziwe. Facetów banalnie czytać, ale niestety, Wam często to nie wychodzi – w przeciwieństwie do testów ciążowych. Seks to przykład dobitny, ale życiowych sytuacji będzie sporo. Bądź na starcie egoistką – jeśli planuje pod siebie, a tobie często te propozycje nie odpowiadają, to nie szukaj kompromisów (Równości nie ma i nie będzie, zawsze gdzieś ktoś musi stracić -czasem bo chce, czasem bo musi. Ale nie da się tego zrobić „po równo”). To jest potrzebne – jeśli będziesz dmuchała na niego, on prędzej czy później znajdzie sobie babkę, która będzie wiecznym wyzwaniem – faceci kochają dziewczyny niepokorne. Chcesz tego? Musisz wypracować na początku swoją pieprzoną linie obrony. Pierwsze tygodnie są decydujące i ustawiają zasady, którymi będziecie się kierować potem – lub wcale. Rada 3: Miłość zamieni się w przyzwyczajenie w momencie kiedy przestaniesz uwodzić. I to główny powód dlaczego świat nie służy dzisiejszym związkom. Ludzie po latach maja na siebie zwyczajnie wyjebane. Nawet nie potrafią pogadać jak dawniej podczas porannej jajecznicy. Pisałem już o tym, że koniec prawdziwych mężczyzn to twoja wina. W związku chodzi o uwodzenie i dymanie – brzmi prymitywnie, ale to ma sens, bo odwołuje się do pierwotnych potrzeb ludzkich, których nie zmieni XXI wiek i twój doktorat z socjologi. Przelewamy siódme poty godzinami w klubach fitness, nosimy markowe ciuchy i używamy tanich perfum. My faceci, bierzemy kredyty na mocne fury, a wy kobiety na drogą, niepraktyczną bieliznę. Wszystko prowadzi do jednego – wszyscy chcemy się podobać. Powodzenie u płci przeciwnej to władza. Kobieta, która pozwala zamknąć się w domu pod kloszem męża – straciła umiejętność uwodzenia. Nie mamy XVI wieku, abyście musiały za nas sprzątać i gotować pieprzone bolognese. Bozia rączki dała? Jak lubi, to niech sobie zrobi. Nie musicie spełniać naszych oczekiwań i nie róbcie tego, bo podporządkowując się pokazujecie, że zależy Wam bardziej. Nie możesz dawać się na tacy, tylko dlatego, że ma śnieżnobiałe zęby, ciemną opaleniznę i mówi do Ciebie “kotek”. Musisz to zrozumieć i nauczyć się uwodzić – nie wyobrażasz sobie do jakiego stanu jesteś w stanie doprowadzić faceta pokazując mu kawałek uda – i tylko tyle! Zrobimy jeszcze więcej, wszystko jeśli pokażesz kawałek cycka – i tylko tyle! Będziemy marzyć i trzepać zatracając się w bolesnej erekcji podczas wieczornego prysznicu. Sorry panowie, ktoś musiał im o tym w końcu powiedzieć. Niech zrozumieją, niech przestaną być głupie emocjonalne i nauczą się wykorzystywać fakt, że są kobietami – a nie rzeczami, którymi można się pobawić po pierwszej randce – na której byliśmy mili. A więc – chcecie spotkać się w weekend – nie masz czasu, bo widzisz się ze znajomą. Chce inny termin? Spoko, jutro – masz 45 minut na kawę w przerwie między zajęciami. Facet musi zrozumieć, że trzeba prosić i być cały czas w trybie stand by. Ty mu to wynagrodzisz – kokietując, intrygując i uwodząc – a w konsekwencji sprawiając, że będzie mu stał przez cały czas który spędzacie razem. Uwodzenie to gra i sposób na udany związek – związek, w którym każdy daje coś od siebie, bo każdemu zależy, tak samo – zawsze i wszędzie, ciągle. Powodzenia! 66,723 osób przeczytało Stwórz swój wymarzony obraz na wymiar z naszym generatorem i odmień wygląd swojego wnętrza! Obraz Zdjęcie ludzi z grupy atrakcyjne dziewczyny brodaty facet tańczy bawić się nosić modny stylowy strój nowoczesny klub w pomieszczeniu możesz zamówić na wymiar drukowany na wysokiej jakości płótnie poliestrowym, bawełnianym, na płycie PCV 5mm, na PLEXI 5mm, na korku o gr. 7mm, szkle hartowanym oraz szkle optywhite 4mm oraz jako plakat lub obraz podświetlany LED. Obraz zostanie wykonany wg Twoich wytycznych. Dzięki naszemu generatorowi możesz wybrać nie tylko interesujący Cię rozmiar i materiał obrazu ale także dowolnie zmienić jego kolorystykę, nasycenie barw oraz wyszukać podobne obrazy pasujące do przedstawionej wybranej lub wczytanej grafiki. Możesz również dodać nakładkę 3D dzięki której stworzysz np. duży nowoczesny obraz 3D. Dzięki temu możesz być pewny, że Twój obraz będzie jedyny w swoim rodzaju i zostanie wykonany specjalnie dla Ciebie, którego powiesisz w swoim salonie lub np. sypialni. Boki obrazów są zadrukowane w lustrzanym odbiciu. Oryginalna nazwa: Photo of people group attractive girls bearded guy dance have fun wear trendy stylish outfit modern club indoors - Zaczyna się wieczór, wchodzisz do klubu. Przy stoliku siedzi kilka fajnych dziewczyn. Doskonale się bawią, od czasu do czasu wychodzą na parkiet i tańczą. Klub im płaci, żebyś miał wrażenie, że tu zapowiada się fajna impreza - mówi Katarzyna, która pracowała kilka lat w trójmiejskich klubach jako fordanserka. Katarzyna: To łatwa kasa. Nic nie trzeba robić. Wyobraź sobie, że krążysz po Sopocie. Wieczór dopiero się rozpoczyna. Wchodzisz do pierwszego klubu - jest spokój i cisza. Myślisz sobie: lipa, nic nie będzie. Idziesz do następnego i widzisz pięć fajnych dziewczyn, na stole flaszka wódki. Piją, śmieją się, widać, że to fajne Kossakowski: Zostaję!No właśnie. Po to się zatrudnia fordanserki. Facet myśli: skoro takie fajne dziewczyny tu są, to dlaczego nie zostać? Może jest szansa, że się poznamy, potańczymy? Może coś więcej?A tu figa z nie jest tak, że nie pozwalałyśmy się do siebie odezwać. Przeciwnie. Jak ktoś był fajny, to nie było żadnego problemu, razem się się też na huśtawkach, które w niektórych klubach zamocowane są pod sufitem?Nie, nie. To dla mnie uwłaczające, machać tyłkiem nad kimś. Nigdy też nie tańczyłam w samym bikini. Pracowałam na zasadzie sztucznego tłumu. Ubierałyśmy się samodzielnie i pracowałyśmy incognito. Przychodziłyśmy do klubu o godz. 21 i siadałyśmy tak, żeby nas było widać. W niektórych klubach fordanserki są "jawne" i pracują raczej jako hostessy czy znalazłaś tę pracę? Przez agencję?Na jednej z imprez poznałam przez przypadek właściciela klubu. Pogadał z nami chwilę i stwierdził, że chce nas zatrudnić. Moja koleżanka pracowała jako hostessa. Znała milion ładnych dziewczyn, które zapraszała do zabawy. Ustaliliśmy stawkę godzinową. Ile?Kilka lat temu to było 20 zł za godzinę. Do tego open bar do bólu i taksówka do domu. Czego chcieć więcej? Przychodzisz na imprezę, dobrze się bawisz, pijesz alkohol za darmo. I jeszcze za to ci płacą. Nie musisz się rozbierać, z nikim całować, ubierać w krępujące ciuchy, czy wyglądać jak ostatnia dziwka. Przychodzisz na imprezę i tyle. Świetna i bardzo łatwa kasa. Zwłaszcza jak się ma osiemnaście, dziewiętnaście tak pracowałaś?Środa, czwartek, piątek, sobota. W trzech klubach. Miałam kilkanaście lat, dobrze się bawiłam. Ale w tej chwili fordanserek jest akurat nieco w klubach non-stop. Nikt nic nie podejrzewał?Było kilku takich, co przesiadywali tam dniami i nocami. Pewnie przeczuwali, że coś jest nie dni w tygodniu musiałaś się dobrze bawić. To wymaga niezwykłej energii i ja jeszcze potrafiłam bawić się do trzeciej, a rano śmigać do szkoły. Był też taki okres, że nie piłam w ogóle i o północy wracałam grzecznie do imprezy firmowe?Zdarzały się, nawet często. Zwłaszcza konferencje, gdzie przyjeżdża sto pięćdziesiąt osób, z czego facetów jest sto dwadzieścia. W programie jest impreza, którą ciężko rozkręcić przy takiej ilości kobiet. Więc przyjeżdżało na taką imprezę piętnaście dziewczyn, które do północy nie schodziły z parkietu. Potem panowie byli tak pijani, że sami ze sobą walczyka tańczyli. A fordanserki wracały do domu. Panowie nie próbowali was podrywać?Jeździł z nami ochroniarz. Jeśli były problemy, to interweniował. Nie byłyśmy dziewczynami do towarzystwa. Fordanserki to przeważnie wykształcone dziewczyny, które sobie dorabiają. Nie są pewnie zdarza się, że któraś zrobi krok tak: paliłeś kiedyś zioło?Zdarzyło mi palenie skrętów to narkomania?W moim przypadku widzisz. Ale dla tych, co nie palą, marihuana to narkotyk, a palenie skrętów to ćpanie. A już nie daj Boże, jak kiedyś rozochocony raz wciągnąłeś kreskę na imprezie. Nawet jeśli to było raz w życiu, dla osoby, która nic nigdy nie brała, jesteś ćpunem. Tak samo jest w tym zawodzie. Zaczynasz od bycia hostessą, modelką, fordanserką. Niektórym dziewczynom zdarza się zrobić krok dalej. To łatwe, ale bez twojej świadomej zgody, to się raczej nie zdarzy. Ale czasami zgoda prawda. Hostessy czy fordanserki spotykają się z bardzo bogatymi ludźmi, którzy często nie mają zahamowań. Oni się bawią pieniędzmi, a dziewczyna ma wrażenie, że cały świat leży u jej stóp. To iluzja. Dziewczyny są zapraszane na kolacje do drogich restauracji, są wożone ekskluzywnymi samochodami. Na początku to jest bardzo niewinne. Znam dziewczyny, które wchodziły w wyimaginowane związki z tymi facetami. Wiedziały, że tamci mają żony i dzieci, wiedziały, że ta "miłość" nie ma szans. Ale czuły się oczarowane. Zachłystywały się. To nie jest tak, że dzwoni telefon i burdelmama mówi: dwa tysiące za noc z czwartku na to są takie romanse z aspektem finansowym?Nie zawsze, ale czasami tak. Po kilku takich nocach czasami przychodzi zaproszenie na wakacje na Karaiby. Niektóre dziewczyny też dostają oferty, aby wyjechać na przykład do Szwajcarii do jakiegoś szejka na miesiąc lub było o tym właśnie. Ale nawet wtedy to nie wygląda tak, że "pan po czterdziestce czeka o osiemnastej i płaci pięć stów za godzinę". Wyjeżdżasz, idziesz na imprezę. Możesz pójść do łóżka, ale nie musisz. Poznajesz miłego pana, dobrze ubranego, przystojnego, szarmanckiego. Zaprasza cię na kolację. Wracasz do domu sama - dostajesz pieniądze. Idziesz z nim do łóżka, dostajesz więcej. Nikt nie krzyczy: jeśli nie będziesz się pukała trzy razy dziennie, to won do domu!Granica jest bardzo się bawić nie idąc do łóżka. A można stwierdzić: co tam, do diabła. Jestem młoda, piękna, on jest fajny, przystojny, co mi szkodzi. Bzyknę się z nim i mam tysiąc euro. To są duże stawki, zwłaszcza dla młodych lasek. Ja tego kroku nigdy nie zrobiłam. Ale obserwując dziewczyny nabrałam dużej tolerancji dla tego typu zachowań. Nie było to dla mnie nic dziwnego. Czasami nawet dzwoniły do mnie: jesteśmy w hotelu. Faceci pojechali do domów, siedzimy sobie na balkonie i pijemy wino. Człowiek przechodzi nad tym do takie propozycje?Raz. To był sms. Odpisałam: skasuj mój numer. I fordanserki zostało zmienione. Jak nauczyć się tańczyć? Po "Tańcu z gwiazdami", "You Can Dance" oraz innych programach o tańczeniu coraz więcej osób decyduje się na naukę tańca. Nadal też niestety wiele osób nie rozpoczyna przygody z tańcem, ze względu na różne blokady i obawy. Czy można je pokonać? Osoby niepotrafiące tańczyć uważają najczęściej, że nie są w stanie ładnie się ruszać, do rytmu i że inni będą się z nich śmiać. W rzeczywistości są to tylko blokady psychiczne. Tak naprawdę każdy człowiek potrafi tańczyć. Co powinna zrobić osoba, która ma takie blokady? Oto garść sprawdzonych porad i wskazówek jak nauczyć się tańczyć. Sprawdź też: Piosenka na pierwszy taniec Nie oceniaj się zbyt surowo Największym wrogiem osoby niepotrafiącej tańczyć jest negatywna ocena. Gdy taka osoba nawet zacznie się ruszać w rytm muzyki, którą sobie puści np. w domu, to od razu zaczyna się oceniać - źle się ruszam, nic nie potrafię, itd. Wydaje im się, że celem tańca jest robienie jak najlepszego wrażenia na innych. Jest to oczywiście nieprawda - ludzie tańczą przede wszystkim dla przyjemności. Dlatego przestań się oceniać! / fot. Fotolia Najważniejszym celem tańca powinno być czerpanie z niego przyjemności. Nie ważne jak się ruszasz, ważne aby sprawiało ci to przyjemność. Jeśli ktoś zaczyna w domu ćwiczyć kroki taneczne, to często robi to przed lustrem. I gdy widzi jak jego kroki są nieporadne (co jest przecież oczywiste, jeśli dopiero się ich uczy), to taka osoba od razu zniechęca się i przestaje ćwiczyć. Dlatego moja rada, aby tańcząc - czy to w domu, czy np. na sali tanecznej nie obserwować się w lustrach. Nie bój się tańczyć indywidualne Osoby nietańczące obawiają się tańczyć w parach. Boją się, że druga osoba zobaczy, jak słabo tańczą. Dla osób, które tak myślą mam świetną wiadomość - praktycznie na każdej imprezie można tańczyć indywidualnie. W dyskotekach to nawet standard, że tańczy się indywidualnie. Ale też podczas innych imprez (np. ślubów) często znajdzie się grupa osób, które tańczą indywidualnie. Dlatego osoba nie potrafiąca tańczyć w parach może się świetnie bawić na każdym parkiecie. Tu warto sobie odpowiedzieć dlaczego część osób tańczy indywidualnie? Powodów jest kilka. Z jednej strony indywidualnie tańczą właśnie te osoby, które jeszcze słabo czują się w tańczeniu w parach. W ten sposób mogą dobrze się bawić, a równocześnie mogą poprzez obserwowanie innych osób, uczyć się nowych kroków i zyskiwać większą pewność siebie. Po drugie tańcząc indywidualnie człowiek może się w pełni skupić na sobie i swoich przeżyciach. Tańcząc w parach automatycznie trzeba się przynajmniej częściowo koncentrować na drugiej osobie. A tańcząc indywidualnie można w pełni poczuć siebie i zapomnieć o innych ludziach. Ludzie tańczą też indywidualnie, gdy chcą wejść w interakcję z większą grupą. Często można zauważyć, że osoby tańczące pojedynczo tak naprawdę tańczą w większej grupie. Tak więc tańczenie indywidualne jest jak najbardziej na miejscu i dla osób, które chcą nauczyć się tańczyć, jest świetnym początkiem. Tańcz w grupie znajomych Co zrobić, aby dobrze się bawić na imprezie? Najlepszym sposobem jest iść na nią ze znajomymi i to obydwu płci. Idąc na tańce w grupie człowiek od razu pewniej się czuje. Wiele osób ma obawy przed zapraszaniem do tańca nieznanych sobie osób. Dlatego idąc ze znajomymi, osoby takie od razu czują się pewniej, nie muszą myśleć nad tym jak zaprosić do tańca (w parach czy w grupie) obce osoby. Dobrze jednak, by była to grupa mieszana. Na imprezach często można spotkać grupy dziewczyn lub chłopaków, które siedzą oddzielnie i nie mają odwagi podejść do drugiej płci. Jeśli przychodzi się na imprezę ze znajomymi obydwu płci, to problemu takiego po prostu nie ma. Tańczenie i alkohol to dobry pomysł? Jednym ze sposobów przełamywania blokad przed tańczeniem jest wypicie alkoholu - kufla piwa czy kieliszka wina. Dzięki niemu nasz umysł zaczyna pozbywać się pewnych blokad, a nasze ciało zaczyna się lepiej ruszać. Znam kilka osób (sam zresztą do nich należę), które przełamały swoje obawy przed tańczeniem właśnie po alkoholu. Oczywiście nie chodzi tu o to, aby się upić. Jedno piwo w zupełności wystarczy. Poza tym alkohol dodaje też odwagi, tak więc jeśli nie jesteście abstynentami, to trochę alkoholu może wam pomóc w tańczeniu. Oczywiście należy zachować umiar, bez umiaru będziecie poruszać się po prostu nie jak tancerz, a jak... pijany, a to już nie jest wcale takie fajne, ani estetyczne. Znajdź przyjaznego fanatyka tańczenia Moja przygoda z tańczeniem zaczęła się dzięki koleżance, która sama kiedyś przełamała swoje blokady i (3 lata temu) zaczęła tańczyć. W tej chwili tańczy świetnie i namawia innych. Robi to poprzez zachęcanie ludzi do chodzenia na imprezy oraz uczy ich podstawowych kroków. Dlatego zachęcam was do poszukania w otoczeniu podobnych osób, które uwielbiają tańczyć i chętnie nauczą was podstawowych kroków. Gadka szmatka w tańcu Jednym ze sposób na przełamywanie obaw przed tańczeniem z partnerem jest potraktowanie tańca jako pretekstu do pogadania. Jeśli tylko muzyka nie jest za głośna, to podczas tańca można rozmawiać z partnerem na wiele ciekawych tematów. Jakich? To już zależy tylko od was, dlatego dobrze jest z góry przygotować sobie jakieś tematy. Tematy, które nasuwają się same dotyczą tańca, skąd się druga osoba dowiedziała o danym miejscu do tańczenia itp. Źródło: (License: CC0 Public Domain) Na początku mojej tanecznej drogi, gdy można śmiało powiedzieć, iż „pląsanie” na parkiecie było dla mnie dosłownie czarną magią szukałem poradnika traktującego o tańczeniu na imprezach, na których nie obowiązuje żaden stricte określony styl taneczny. Niestety żadne takie kompendium wiedzy wtedy nie istniało (lub nie potrafiłem go znaleźć), a ja cierpiałem katusze za każdym razem, gdy wychodziłem na parkiet i, jak się łatwo domyślić, popełniałem masę podstawowych błędów. Dzisiaj, gdy mam już pewne taneczne doświadczenie (przede wszystkim w tangu argentyńskim, ale i w takich stylach jak: salsa liniowa, kizomba czy bachata) postanowiłem podzielić się z wami częścią własnych doświadczeń zebranych w „pigułkę”, składającą się z dokładnie dwudziestu pięciu porad. Oczywiście – ilu tańczących, tyle wskazówek dotyczących tańca… Dlatego nie zamykam ich katalogu i gorąco zapraszam do dyskusji bezpośrednio pod artykułem lub na Facebooku. Być może nie wszystkie zawarte tutaj rady okażą się pomocne, ale mam nadzieję, że suma summarum, sugestie zawarte w tym „quasi-poradniku” ułatwią wam przełamanie się i zaczniecie częściej wychodzić na parkiet by zatańczyć w tzw. „parze”. A jeżeli wciąż, mimo poniższych wskazówek, dalej nic wam nie będzie wychodzić – to… chrzańcie te porady i po prostu spróbujcie się dobrze bawić, tak jak wam wygodnie :) I taka jeszcze uwaga na koniec. W niniejszym poradniku znajdziecie wskazówki dotyczące tańczenia w dalekim trzymaniu za dłonie. Sugestie dotyczące bliskiego objęcia pojawią się w kolejnym artykule. Rady zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn Rada 1. Stosujcie przede wszystkim „weselny krok podstawowy”. Zatańczy go każdy bez względu na jego poziom edukacji tanecznej. Oczywiście istnieje wiele systemów kroku podstawowego, ale jeżeli zaczynasz swoją przygodę z tańcem lub wyjście na parkiet jest dla ciebie traumatycznym przeżyciem – używaj przede wszystkim tzw. „weselnego kroku podstawowego”. Sprawdza się on także w przypadkach, w których partner jest tanecznie zaawansowany, a jego partnerka już niekoniecznie. Przez weselny krok podstawowy rozumiem tak zwanego „odbijanego”. Mówiąc w skrócie, „weselny krok podstawowy” polega na tym, że partnerzy trzymając się za ręce, najpierw przyciągają się do siebie (Faza 1), a następnie odpychają (Faza 2) – oczywiście w takt muzyki. I tak w kółko :) Oczywiście kolejność faz jest zupełnie umowna. Sugeruję to rozwiązanie, gdyż jak już wspominałem powyżej, jest to najprostszy sposób na taniec dla osób, które nigdy albo bardzo rzadko wychodzą na parkiet. Zresztą tzw. „zaawansowani” także często tańczą w ten sposób na imprezach, na których nie obowiązuje jakiś konkretny styl taneczny. Na co tutaj trzeba przede wszystkim zwrócić uwagę? Po pierwsze należy pamiętać o tym, aby nigdy nie wyprostowywać w stu procentach rąk w łokciach (na końcu Fazy 1). Łokcie, które delikatnie sprężynują, pozwalają w łatwiejszy sposób ponownie przyciągnąć partnera do siebie. Po drugie „przyciąganie” i „odbijanie” powinni wykonywać równocześnie obaj partnerzy, gdyż dopiero wtedy w tańcu pojawi się odpowiednia dynamika (oczywiście figury cały czas prowadzi partner). I po trzecie, to że tańczycie „odbijanego” nie oznacza, że musicie tańczyć zupełnie w miejscu. Zawsze możecie trochę przemieszczać się po sali, oczywiście w miarę dostępnego miejsca. Skorzystajcie z tej możliwości, a taniec nawet mimo braku zastosowania dodatkowych figur nie będzie nudny. Autor: Szymon Ferfecki Rada 2. Nie „szurajcie” nogami po ziemi. Spróbujcie „dreptać” (delikatnie podnosić nogi) na bit, czyli mocniejsze uderzenia w muzyce. Podstawowy błąd poczatkujących polega na tym, że boją się chodzić w tańcu. Albo stoją w miejscu i wyciągają się do partnera/partnerki operując zasięgiem ramion, albo suwają nogami po ziemi. Jeżeli nie jesteście zaawansowanymi tancerzami po prostu chodźcie na bit: w każdym kroku podnoście delikatnie nogi i stawiajcie je w tym samym lub innym miejscu. Innymi słowami – róbcie wyraźne kroki. Wbrew pozorom jest to dużo łatwiejsze niż się wydaje. Stosując tę prostą metodę bez problemu zatańczycie do rytmu i figury same zaczną wychodzić. Gdybym to tylko wiedział kilka lat temu, moje taneczne życie byłoby znacznie prostsze… :) Podkreślę raz jeszcze – nie chodzi tutaj o „człapanie”, ale lekkie odrywanie stóp od parkietu (z przemieszczeniem lub w miejscu) na mocniejszy akcent w muzyce.. Rada 3. Niezależnie od tego czy prowadzisz, czy podążasz, staraj się jak najczęściej robić małe lub średnie kroki. Jeżeli jesteś początkującym tancerzem pamiętaj, by jak najczęściej redukować długość swojego kroku. W szczególności wysocy partnerzy (o długich nogach), gdy przesadzą z długością kroku mogą wywołać pewien dyskomfort u partnerki, która… nie będzie mogła za nimi nadążyć. Dlatego zanim następnym razem wyjdziesz na parkiet wykonaj małe ćwiczenie. Spróbuj pójść mały krok do przodu (tak na własnego „czuja”). A teraz skróć go o jedną trzecią lub nawet o połowę. Wierz mi: dopiero teraz zaczniesz chodzić używając małych kroków. Wciąż nie ufasz moim słowom? Sfilmuj sposób w jaki chodzisz „swoimi” tzw. małymi krokami. I co? Założę się, że po obejrzeniu tego filmiku uznasz, iż nie są one tak małe jak ci się na początku wydawało (jakby się ktoś pytał – ja właśnie taki zakład kiedyś przegrałem). Wynika to z prostej arytmetyki. Załóżmy, że twoja stopa ma np. 25 cm. Dwie razem plus odległość między nimi ok. 15 cm dają razem 65 cm, a to już całkiem sporo. Długie kroki są oczywiście jak najbardziej dozwolone, ale w miarę możliwości staraj się tańczyć jak najbardziej „kompaktowo” za pomocą małych i średnich kroków. Wygląda to dużo lepiej. Dodatkowo dla partnera, niezależnie od tego czy prowadzisz czy podążasz, odczucia w tańcu będą dużo przyjemniejsze niż gdybyś tańczył(-a) wyłącznie za pomocą długich kroków. Autor: Szymon Ferfecki Rada 4. Oszczędzajcie kolana. Starajcie się, by cały czas były lekko zrelaksowane. Gdy będziesz często tańczyć na przeprostowanych lub na zbyt ugiętych kolanach, istnieje prawdopodobieństwo, że je trochę nadwyrężysz. Poza tym taniec na zbyt sztywnych lub zgiętych nogach wywołuje dużo szybciej zmęczenie. Dlatego prawidłowe ustawienie kolan jest niezbędne do tego by przetrwać trudy całej nocy spędzonej na parkiecie. Aby ustawić kolana, tak by były one w „idealnej” pozycji do tańca wykonaj krótkie ćwiczenie. Stań na lekko rozszerzonych nogach. Następnie przeprostuj na chwilę kolana i bardzo powoli zacznij je rozluźniać. Kontynuuj dopóki nie poczujesz, że kolana „spadają” ci w dół pod wpływem grawitacji. Pozycja kolan tuż przed tym momentem jest właśnie rekomendowaną pozycją dla twoich kolan w trakcie tańca. Jeżeli nie masz jeszcze wyrobionego nawyku odpowiedniego relaksowania kolan po wejściu na parkiet, to tuż przed imprezą popróbuj kilka razy znaleźć dla nich idealną pozycję i postaraj się zapamiętać, to wrażenie, w którym nie są one ani przeprostowane, ani zbytnio ugięte (czyli trzymane wyłącznie za pomocą siły twoich mięśni).. Rada 5. Pod żadnym pozorem nie patrzcie pod nogi podczas tańca (np. żeby sprawdzić, czy dobrze stawiacie kroki). Jest to jeden z najbardziej podstawowych błędów robionych przez początkujących tancerzy. Spojrzenie w dół na własne nogi oznacza pochylenie głowy, a tym samym odgięcie kręgosłupa szyjnego do przodu (czyli mówiąc wprost: „zgarbienie się”), co powoduje, że tańczący momentalnie traci oś. Bycie poza własną osią w przypadku mężczyzny utrudnia mu przekazywanie poprawnych impulsów dotyczących prowadzenia, a w przypadku partnerki – ich odbieranie. Wierzcie mi lub nie, ale to zupełnie „rozwala” taniec. Dodatkowo nie odkryję tutaj Ameryki, jak powiem, że nie wygląda to dobrze dla przypadkowych widzów, kiedy tancerze tańczą przygarbieni. Dlatego podkreślę raz jeszcze, pod żadnym pozorem nie patrzcie pod własne nogi podczas tańca, a że czasem nadepniecie partnera, to i tak będzie dla niego mniejszy dyskomfort w porównaniu z fatalnym odczuciem, które towarzyszy tańcowi z osobą, która ciągle patrzy pod własne nogi. Rada 6. Nie trzymajcie własnych dłoni kciukami. Niech pozostaną lekko odgięte do góry. Wydaje się to banalne w swojej prostocie, ale wierzcie mi, że na początku tanecznej drogi dość trudno jest stale o tym pamiętać. Dlatego wierzcie mi (bądź nie), ale będziecie bardzo długo będziecie łapać się na tym, iż przyciskacie kciukiem dłoń partnera. Dlaczego nie powinno się tego robić? Ano dlatego, że po prostu zaciśnięty kciuk utrudnia poprowadzenie i wykonanie obrotów partnerki i własnych z powodu powstania efektu zakleszczenia dłoni. Oczywiście nie jest to jakiś straszny błąd, który sprawi, że nie da się w ogóle tańczyć. Ale jeżeli chcecie podnieść jakość swojego tańca naprawdę warto pomyśleć o zmianie trzymania dłoni partnera w taki sposób, by kciuk był lekko odgięty do góry. Rada 7. Trzymajcie dłonie partnera za pomocą „haczyków”. Sposobów trzymania rąk partnera jest przynajmniej kilka, ale najprostszy z nich to po prostu zrobienie haczyków z własnych dłoni. Zaczepienie takim lekko „usztywnionym” haczykiem dłoni partnera sprawi, że nie będziecie się martwić o to, że partner wam „odleci” podczas bardziej dynamicznie wykonywanych figur. Rada 8. Oddychajcie podczas tańca. Najlepiej przeponowo. Wiem, że to znów brzmi jak banał… Ale z doświadczenia wiem, że nie jest tak prosto uspokoić oddech i wprowadzić regularne wdechy i wydechy, wkomponowując je w rytm własnego tańca. W każdym razie próbujcie. Na pewno przełoży się to na jakość waszego poruszania się po parkiecie. Rada 9. Pamiętajcie, że nie tańczycie sami na parkiecie. Wyznaczcie sobie prostokąt mniej więcej o wymiarach jednego metra na półtora i się go trzymajcie (jak jest ciasno, to oczywiście obszar tańca należy odpowiednio zmniejszyć). Wydaje mi się, że ta wskazówka nie wymaga zbytniego rozwinięcia. Postarajcie dopasować dynamikę swojego tańca oraz „zakres” ruchu do warunków panujących na parkiecie. Co tu dużo mówić: bezkolizyjny taniec niesie w sobie dużo większa dozę przyjemności niż wpadanie co chwilę na inną parę. Dodatkowo pamiętajcie o tym, że im mniej miejsca na parkiecie, tym bardziej jest uzasadnione robienie jak najczęściej małych kroków. Rada 10. Patrz na partnera/partnerkę i uśmiechaj się do niego. Pamiętaj, że zawsze, niezależnie od tego czy prowadzisz czy podążasz, tańczysz z jedną osobą. Dlatego zawsze poświęcaj jej maksimum uwagi. Wierz mi, że jeżeli nie jesteś na niej skoncentrowany, ona z pewnością to wyczuje i taniec żadnemu z was nie będzie już sprawiał wielkiej przyjemności. Czyli innymi słowami – receptą na udany taniec jest „bycie z partnerem”. Może to zabrzmi trochę filozoficznie, ale staraj się by w każdym momencie twoja energia, którą wyzwalasz w swoich ruchach, była zawsze maksymalnie nakierowana na centrum drugiej osoby. No i uśmiechaj się jak najwięcej. Uśmiech pozwoli wybaczyć nawet największe techniczne błędy, które zdarzy ci się popełnić. I taka mała uwaga dla panów. To, że radzę tutaj skoncentrować się w stu procentach na partnerce nie oznacza, że powinniście zapomnieć o obserwowaniu swojego bezpośredniego otoczenia. Co jak co, ale bezpieczeństwo waszej partnerki na parkiecie jest jednym z waszych priorytetów. Rady dla mężczyzn Rada 1. Tańcz do rytmu i spróbuj bawić się muzyką, gdyż często w ten sposób osiągniesz lepszy efekt niż tańcząc wyszukane figury. Jest to oklepana rada, powtarzana często na różnych kursach tańca. Ale mam wrażenie, że mimo tego, iż ciągle się o niej mówi, i tak panowie bardzo często próbują pokazać swoją męskość za pomocą dużej liczby wyszukanych kroków. A wystarczy tak naprawdę skoncentrować się na partnerce, robić swój krok podstawowy, bawić się tempem tańczenia i raz na jakiś czas wykonać obrót – partnerki lub swój. Tylko tyle i aż tyle. Podsumowując tę radę powiem tak: spróbujcie sobie wyobrazić, że krok podstawowy to „ciasto”, a figury to „rodzynki w cieście”. Zbyt duża ilość rodzynek zawsze spowoduje, że ciasto się „rozwali”. Rada 2. „Weselny krok podstawowy” wystarczy by zatańczyć kawałek. Jeżeli naprawdę nie czujesz się na siłach, żeby robić jakiekolwiek figury, pozostań przy kroku podstawowym. Lepiej wykonać go z wyczuciem i do rytmu, niż próbować wykonywać figury, co do których nie czujesz pewności, iż potrafisz dobrze je wykonać. Będę powtarzał do znudzenia: komfort partnerki przede wszystkim :) Rada 3. Nie szarp partnerki rękami i nie próbuj zatańczyć tej samej figury kilka razy z rzędu, jeżeli nie wyszła ci za pierwszym razem. Jeżeli partnerka nie wykona danej figury, to są dwie możliwości: albo źle ja prowadzisz, albo po prostu ona nie potrafi jej zatańczyć. Pamiętaj – nic na siłę. Jak coś nie wychodzi, odpuść. Zdecydowanie nie polecam wyrywania rąk w celu poprowadzenia figury, na której właśnie się zafiksowałeś lub którą chciałbyś zaszpanować „publiczności”. Jeżeli figura nie wyszła za pierwszym razem, jest duża szansa, iż nie wyjdzie po raz kolejny. A jak już nie wyjdzie dwa razy z rzędu, to możesz być pewny, że za trzecim razem także nie odniesiesz sukcesu. Dla partnerki takie ciągłe próbowanie oznacza z reguły duży dyskomfort (przy każdej próbie coraz większy). Odpuść więc ambicjonalną chęć udowodnienia sobie, że jesteś tanecznym „macho” i przejdź do kolejnej prostszej figury, która obojgu wam sprawi dużo większą frajdę. Lub… baw się muzyką i krokiem podstawowym. Rada 4. Prowadź generalnie z użyciem trzech palców: wskazującego, dużego i serdecznego. Kciuka jak już wiesz z jednej z powyższych porad nie polecam używać. Co do pozostałych palców możesz także odpuścić sobie ten najmniejszy. Trzy środkowe palce w zupełności wystarczą do pewnego i komfortowego poprowadzenia partnerki. Rada 5. Prawidłowe prowadzenie do obrotu partnerki pod ręką to raczej mały ruch nad jej głową, a nie olbrzymi zamach wyrywający jej rękę. Jeżeli chcesz poprowadzić przyjemny obrót pod ręką, podnieś dłoń partnerki tuż nad jej głowę (jakieś pięć do dziesięciu centymetrów) i przekaż jej za pomocą dłoni delikatny sygnał do obrotu. Oczywiście szeroki ruch ręką nad jej głową także poprowadzi do obrotu, ale jego „przyjemne” wykonanie wymaga dużo większej wprawy. Rada 6. Jeżeli chcesz prowadzić obrót partnerki pod swoją ręką, raczej wybierz ten w lewą stronę, chyba że Twoja partnerka umie już trochę tańczyć i dobrze radzi sobie z obrotami. Nie wiem dlaczego, ale początkujące partnerki mają bardzo duży problem z wykonaniem obrotu w prawo, dlatego jeżeli nie czujesz się bardzo pewnie w prowadzeniu albo widzisz, że twoja partnerka nie jest parkietową wymiataczką, stosuj raczej bezpieczniejszą wersje obrotu, czyli obrót w lewo (w szczególności, gdy prowadzisz go jedną ręką). Zresztą zdarzyło mi się wielokrotnie, że przy poprowadzonym obrocie w prawo, partnerka zaczynała go już robić, by nagle, nie wiadomo dlaczego, zmienić kierunek na przeciwny (ten bardziej dla niej naturalny). Nie muszę chyba tutaj dodawać, że przy mocnym i zakleszczonym trzymaniu partnerki podczas obrotu (vide rada o kciukach), taka nagła zmiana kierunku grozi małą kontuzją nadgarstka. Rada 7. Jak już podniesiesz rękę do góry to wykonaj obrót partnerki. Często poczatkujące partnerki traktują podniesienie ręki, nawet z dala od własnej głowy (osi) jako sygnał do wykonania obrotu. Aby unikać kolizji, raczej przyjmij zasadę, że ręka w górę oznacza obrót (w szczególności na początku utworu, gdy badasz umiejętności taneczne partnerki). Pozwala to na uniknięcie przypadkowego zdarzenia w przypadku, gdy po prostu podnosisz rękę by wykonać własną figurę. Oczywiście, jeżeli partnerka w miarę dobrze sobie radzi na parkiecie możesz próbować bardziej nieoczywistych kombinacji tanecznych. Rada 8. Gdy partnerka zacznie robić obrót sama bez twojego prowadzenia nie powstrzymuj jej. Ta rada koresponduje z tą omówioną powyżej. Jeżeli już z jakiś bliżej niewyjaśnionych przyczyn „samobieżna” partnerka zacznie obrót pod twoją ręką pozwól jej na to. Będzie to znacznie przyjemniejsze i bardziej bezpieczne dla Was obojga niż walka między twoim prowadzeniem i jej podążaniem. Rada 9. Nie prowadź wychyłów partnerki, jeżeli tego naprawdę nie potrafisz dobrze robić. Wiem, że wychyły fajnie wyglądają, ale po pierwsze, ty jako partner musisz potrafić je dobrze i pewnie wykonać, a po drugie twoja partnerka także powinna mieć doświadczenie z tego typu figurami. Napiszę wprost: źle wykonany wychył partnerki może skończyć się wywrotką albo nawet kontuzją (w szczególności partnerki, której nie uda ci się utrzymać). Rada 10. Po zakończonym tańcu odprowadź partnerkę na miejsce, a nie zostawiaj na środku sali. Buziak w policzek także może być miłym podziękowaniem za taniec. Jest taka niefajna maniera wśród części partnerów, że po skończonym tańcu po prostu zostawiają partnerkę na środku sali. Najwyższy czas to zmienić! Jak już znalazłeś odwagę by podejść do dziewczyny w celu poproszenia jej do tańca, po jego zakończeniu odprowadź ją na miejsce, w którym się znajdowała przed jego rozpoczęciem (chyba, że dziewczyna sama zasugeruje inne miejsce). Wierz mi, że sprawisz jej tym dużą przyjemność. I jeżeli w samym tańcu ci nie szło za dobrze, taki drobny gest pomoże Ci poprawić wrażenie, jaki pozostawisz w oczach partnerki. Dla mnie proszenie do tańca, sam taniec i odprowadzenie na miejsce są jedną całością i nie wyobrażam sobie, żeby mogło zabraknąć tego ostatniego elementu. Rady dla kobiet Rada 1. Rób mniej niż więcej. Nie wykonuj figur za partnera. Jeżeli nie czujesz prowadzenia, to może oznaczać dwie rzeczy: albo partner w danym momencie nie prowadzi żadnej figury, albo nie umie tego zrobić. Zakładaj zawsze pierwszą opcję, czyli nie domyślaj się intencji partnera i nie rób nic, czego nie czujesz. Jeżeli partner nie potrafi poprowadzić dobrze kroku, to jest to jego problem, a nie twój. Wykonywanie nieprowadzonych przez partnera figur rzadko przynosi oczekiwany skutek, znacznie częściej powoduje dodatkowe problemy. No cóż, w tańcu nie ma demokracji :) Tutaj rządzi partner. Dla przykładu… Nie zawsze musi być tak, że tańczycie przodem do siebie. Czasem partner może spróbować cię zaskoczyć, np. obchodząc za plecami. Dlatego jeżeli nie czujesz sygnału do obrotu w celu podążenia za partnerem, dalej „rób dalej swoje”. Czyli tańcz swój krok podstawowy i nie obracaj sama by stanąć do niego przodem. Każda figura, w tym ww. obrót za partnerem, jest prowadzona. Pozwól więc facetowi się wykazać i nie domyślaj się tego co masz zaraz zrobić. Powtórzę raz jeszcze: rób wyłącznie to co naprawdę czujesz. Jeżeli partner tańczy nudno, to trudno – odbijesz sobie z następnym lepszym tancerzem. Poza tym nigdy a to nigdy, nie rób sama wychyłów. Mało doświadczony partner, nieprzygotowany na taki manewr, po prostu cię nie utrzyma i w najlepszym razie oboje przewrócicie się na parkiecie (w najgorszym – polecisz sama, często bezpośrednio na głowę). Rada 2. Nie naprawiaj błędów za partnera. To rolą partnera jest naprawić błędy w tańcu. I nie ma tutaj znaczenia, czy został on popełniony przez ciebie, czy przez niego. Poprawianie błędu w tym samym czasie przez partnera i partnerkę często oznacza niepotrzebną taneczną kolizję. Jeżeli zaczniesz wykonywać ruch i po chwili zdasz sobie sprawę, że jest on błędny, nie przejmuj się tym i po prostu go dokończ. Nagła zmiana kierunku podczas jego wykonywania spowoduje dużo niepotrzebnego zamieszania i utrudni partnerowi zareagowanie na tę sytuację. Rada 3. Jak mężczyzna podniesie dłoń do góry, nie oznacza to, że poprowadzi on zaraz obrót pod ręką. Twój obrót pod ręką powinien mieć miejsce, gdy partner podniesie dłoń nad twoją głowę (oś) i da nią mniej lub bardziej delikatny sygnał do obrotu. Samo podniesienie dłoni do góry, w szczególności z dala od twojej głowy oznacza wyłącznie to, iż partner podniósł rękę. Dlaczego partnerzy czasem podnoszą rękę nie prowadząc cię do obrotu? Dlatego, iż czasem także chcą sami chcą wykonać własny obrót lub jakąś inną bardziej „wyszukaną” figurę :) Rada 4. Jak partner wychyli Cię do tyłu nie wieszaj się na jego ręce całym swoim ciężarem. Często niedoświadczeni partnerzy, którzy podejrzą wychyły wykonywane przez innych facetów próbują je powtórzyć ze swoimi partnerkami. Oczywiście, gdy nie mają ku temu odpowiedniego przygotowania, to zbyt „mocne” wykonanie przez ciebie tej figury może spowodować, że nim się zorientujesz, znajdziesz w pozycji horyzontalnej na parkiecie – sama lub razem ze swoim partnerem. Przyznam się tutaj, że raz w taki sposób wyłożyłem się z partnerką. Nic przyjemnego, nie polecam. No i ci okropni gapie :) Rada 5. Daj się odprowadzić partnerowi do stolika. Nie uciekaj z parkietu po zakończonym tańcu. Dla mnie odprowadzenie partnerki na miejsce jest elementem tanecznego rytuału oraz stanowi swego rodzaju przyjemność (i dla wielu innych partnerów również). Pozwalaj się więc odprowadzać do stolika i dziękuj partnerowi za wspólny taniec, nawet w przypadku, gdy nie był on najwspanialszym tanecznym przeżyciem w twoim życiu.

facet tanczy lepiej od dziewczyn